Muszę napisać - moja waga zaczęła spadać. Wizualizację zaczynałam mniej więcej od 1 listopada z wagą około 64 kg, dziś rano się ważyłam i nie wierzę - 62,5 kg. Dodam oczywiście że NIE stosuję diety. To znaczy nie żebym zjadała kilogram kiełbasy na kolację, ale jem tak jak do tej pory, normalnie z umiarem. Ale to normalnie z umiarem nie pomagało mi żeby schudnąć. Przestałam nawet robić dietetyczne sałatki do pracy i wróciłam do normalnych kanapek. Pomyślałam że jeżeli to wszystko działa to sprawdzę to na sobie czy tak jest. Lubię jeść , lubię gotować, więc chcę cieszyć się jedzeniem i i utrzymać prawidłową wagę bez morderczego odchudzania.
Translator
Polub mnie :)
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą waga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą waga. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 listopada 2013
wtorek, 22 października 2013
Sesja - 20.10.13
Kilka słów o wczorajszej sesji. Wieczorna była taka sobie, jednak jak jestem leciutko zmęczona szybciej się odprężam.
Jak już wiadomo wizualizuję utratę wagi, i jaka dzisiaj była moja radość gdy na wadze było 70 dag mniej ( ważę się co poniedziałek).
Jak już wiadomo wizualizuję utratę wagi, i jaka dzisiaj była moja radość gdy na wadze było 70 dag mniej ( ważę się co poniedziałek).
piątek, 18 października 2013
Sesja wieczorna i nocna- różnice
Sesja z podkładem trwa 23 minuty, myślę że to jest wystarczający czas. Widzę różnicę w sesji wieczornej i nocnej.
Po wieczornej mogłam po niej przeanalizować jej przebieg a dziś po nocnej niewiele pamiętam . Tak więc jakość jest zdecydowanie inna.
Po wieczornej mogłam po niej przeanalizować jej przebieg a dziś po nocnej niewiele pamiętam . Tak więc jakość jest zdecydowanie inna.
niedziela, 9 czerwca 2013
Pielęgniarka
Chciałam wspomnieć dziś o jednej rzeczy, często piszę, że szukam w sesji jakiś śladów magii, coś co przybliża mnie do tych wszystkich niesamowitych rzeczy o których pisze Silva. Na razie kiepsko, ale miałam mały przebłysk, otóż jednym z celów który wizualizuję jest schudnięcie do 55 kg, i tak to sobie wyobrażam na ekranie wizualizacji:
Witam się z panią pielęgniarką, ja wchodzę na wagę lekarską , pani coś tam ustawia i po lewej stronie jest wyświetlacz ( nie ten tradycyjny suwak do wagi) i wyświetla się "55" pani pielęgniarka mówi: piękna waga - 55 kg. I tak co noc sobie wyobrażam.
Witam się z panią pielęgniarką, ja wchodzę na wagę lekarską , pani coś tam ustawia i po lewej stronie jest wyświetlacz ( nie ten tradycyjny suwak do wagi) i wyświetla się "55" pani pielęgniarka mówi: piękna waga - 55 kg. I tak co noc sobie wyobrażam.
środa, 10 kwietnia 2013
22 słuchanie
Dziś pochmurno, jak ja lubię letni deszcz, jak sobie siedzę w domku, jest spokój, mogę odpocząć czy poczytać. Wiosna już podobno idzie, aż się wierzyć nie chce, że jest 10 kwiecień a za oknem ani jednego zielonego listka.
Wczoraj dwa razy przesłuchałam utwór, co mnie cieszy byłam prawie w całości świadoma, tradycyjnie rozmawiam z "nowym" tatą, i jak widać ten obraz jest już silny. Z dziadkami nie rozmawiałam, bo za długo konferowalam z tatą, mamy wyznaczoną datę ozdrowienia, ale usilnie namawiałam go, żeby zadzwonił do mnie przed tym terminem robiąc mi tym niespodziankę ( jesteśmy umówieni jak już w realu zacznie chodzić normalnie to do mnie zadzwoni mi o tym powiedzieć), jakiś taki niezdecydowany był, czyli następna rzecz nad którą muszę popracować.
Zdażyłam sobie jeszcze zwizualizować nowy cel utraty wagi - staję na wadze takiej lekarskiej, która nie miała tradycyjnie takiego suwaka do przesuwania, ale wyświetlacz pokazujący wagę, no i widzę pieleegniarkę jeszcze w takim białym czepku jak kiedyś nosiły pielegniarki, która przyciska wagę i mówi: no pięknie 57 kilo i widzę na wyświetlaczu te 57 kg, oczywiście obok widzę datę , którą też wymawia pielegniarka 01.05.2013. Myślę, że nie jest to jakiś skomplikowany cel, zobaczymy.
Z nowości - widziałam obraz mojego synka i rozlane mleko na podłodze, raczej taki symbol dobrze nie wróży, chociaż w sieci znalazłam również optymistyczną wersję :)
"Widzieć kipiące albo rozlane mleko - w Twoim sercu jest niepotrzebny smutek, uśmiechnij się, jest nadzieja."
inne:
"Rozlane mleko albo kipiące: niepotrzebnie się czymś martwisz"
I to może moja podświadomość dobrze mówi, ja całe życie się czymś zamartwiam, dzielę zapałkę na czworo, a zwykły kotek urasta do groźnego niedźwiedzia jesli mam problemy. Teraz chyba się martwię się komunią córki, denerwuję się już czy wszystko pójdzie dobrze, być może podświadomośc mi właśnie odpowiedziała.
W sumie nie wpadłabym na to gdybym tego przed chwilą nie napisała, nawet dziś po wstaniu pomyślałam, że chyba nic na blogu dziś nie napiszę bo nic specjalnego się nie działo.
Drugi obraz- wizja, przyszedł do mnie Daniel Olbrychski ten znany aktor, opowiadał coś, ale nie pamiętałam rano.
Nie pamiętałam też co mi się śniło a jak wiadomo co noc coś śnimy tylko tego nie pamiętamy. Nad tym też muszę popracować.
Wczoraj dwa razy przesłuchałam utwór, co mnie cieszy byłam prawie w całości świadoma, tradycyjnie rozmawiam z "nowym" tatą, i jak widać ten obraz jest już silny. Z dziadkami nie rozmawiałam, bo za długo konferowalam z tatą, mamy wyznaczoną datę ozdrowienia, ale usilnie namawiałam go, żeby zadzwonił do mnie przed tym terminem robiąc mi tym niespodziankę ( jesteśmy umówieni jak już w realu zacznie chodzić normalnie to do mnie zadzwoni mi o tym powiedzieć), jakiś taki niezdecydowany był, czyli następna rzecz nad którą muszę popracować.
Zdażyłam sobie jeszcze zwizualizować nowy cel utraty wagi - staję na wadze takiej lekarskiej, która nie miała tradycyjnie takiego suwaka do przesuwania, ale wyświetlacz pokazujący wagę, no i widzę pieleegniarkę jeszcze w takim białym czepku jak kiedyś nosiły pielegniarki, która przyciska wagę i mówi: no pięknie 57 kilo i widzę na wyświetlaczu te 57 kg, oczywiście obok widzę datę , którą też wymawia pielegniarka 01.05.2013. Myślę, że nie jest to jakiś skomplikowany cel, zobaczymy.
Z nowości - widziałam obraz mojego synka i rozlane mleko na podłodze, raczej taki symbol dobrze nie wróży, chociaż w sieci znalazłam również optymistyczną wersję :)
"Widzieć kipiące albo rozlane mleko - w Twoim sercu jest niepotrzebny smutek, uśmiechnij się, jest nadzieja."
inne:
"Rozlane mleko albo kipiące: niepotrzebnie się czymś martwisz"
I to może moja podświadomość dobrze mówi, ja całe życie się czymś zamartwiam, dzielę zapałkę na czworo, a zwykły kotek urasta do groźnego niedźwiedzia jesli mam problemy. Teraz chyba się martwię się komunią córki, denerwuję się już czy wszystko pójdzie dobrze, być może podświadomośc mi właśnie odpowiedziała.
W sumie nie wpadłabym na to gdybym tego przed chwilą nie napisała, nawet dziś po wstaniu pomyślałam, że chyba nic na blogu dziś nie napiszę bo nic specjalnego się nie działo.
Drugi obraz- wizja, przyszedł do mnie Daniel Olbrychski ten znany aktor, opowiadał coś, ale nie pamiętałam rano.
Nie pamiętałam też co mi się śniło a jak wiadomo co noc coś śnimy tylko tego nie pamiętamy. Nad tym też muszę popracować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
