Teraz tak sobie myślę, gdy wrzucam kolejny post przychodzi do mnie myśl - o czym napiszę następnym razem ? Co się wydarzy ? Co poczuję ? Czego innego doświadczę ? I wtedy nie wiem nic, jak biała kartka , nawet przez myśl, nie przychodzi mi co to mogłoby być. A potem mija dzień za dniem , na pozór każdy dzień taki sam - pobudka 6 rano - budzenie synka, uprawianie akrobacji, opowiadanie śmiesznych historyjek, żeby mała dzieciaczyna wstała. Gdy tak przychodzę do niego i patrzę jak śpi, tak mi żal go budzić. Usiądę na skrawku łóżka i patrzę na niego, jak spokojnie oddycha... od dawna mam bardzo silne odczucie, że znamy się dużo wcześniej, czuję to głęboko, że spotkaliśmy się już gdzieś w innych wcieleniach. Potem budzenie starszej córki - nastolatki, która nie trzyma się już maminej spódnicy a zaczyna mieć swój własny świat. Potem śniadanie, rozmowy, potem wyjazd do pracy - siedzenie w miejscu w którym nie powinnam być... Powrót, obiad, zajęcia , lekcje, medytacja i dryń dryń - 6 rano. Czyli na pozór nic nowego - jak dzień świstaka :)
Translator
Polub mnie :)
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dusza. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 grudnia 2015
sobota, 1 listopada 2014
Życie wieczne
Dziś taki nostalgiczny dzień. Wczoraj wieczorem zastanawiałam się z jakiego powodu chodzimy tłumnie na cmentarze 1 listopada. Czy dla siebie czy dla umarłych ? Pamięć nie umiera nigdy .... W grobie jest tylko ciało a cała esencja człowiek zupełnie gdzie indziej. Może tuż obok w innym ciele, może jeszcze się dusza nie narodziła ponownie... Myślę że to dzień zadumy i wspomnień. Takie moje dumanie znalazło oddźwięk w dzisiejszym śnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

