Idziemy dalej. Melduję się , że dalej jestem i nie stchórzyłam po rozpoznaniu Boga fałszywego. Wielu by w takim momencie od razu zrezygnowało z medytacji by nie przeżywać ponownie swojego wewnętrznego rozłamu. W sumie byłam na granicy ucieczki, ale.... Spojrzałam na to inaczej, że każde doświadczenie czegoś nas uczy i chowanie głowy w piasek ze strachu nie jest dobrym pomysłem. I jest teraz dobrze - ja mocniejsza i silniejsza.
