Był czas gdy testowałam wiele metod, technik medytacyjnych i wiele utworów. Tak naprawdę żadna nie zatrzymała mnie na dłuższą chwilę. Bawiłam się tym, odrzucając każdą, jak tylko któraś mi się znudziła. Ostatnia zadomowiła się u mnie na dobre i pozostanę z nią jakiś dłuższy czas. To jest medytacja świętej przestrzeni serca z płyty dołączonej do książki "Życie w przestrzeni serca".
Zainteresowała mnie tym bardziej, że przy niej pojawiła mi się zupełnie nowa przestrzeń. Jest to wnętrze kościoła z mojej rodzinnej miejscowości, z którego jest przejście do małej, ciemnej sali. W tej sali stoi pod ścianą ołtarz nakryty białym obrusem, z palącą się świecą - jedyne źródło światła w tym pomieszczeniu i monstrancja po prawej stronie. Dodam, że wcale nie jestem kościelna i dawno wyzwoliłam się z religijnych kajdan, więc tym bardziej ta przestrzeń jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Po prawej i lewej stronie są niedostępne ciemne przejścia a po prawej stoi szafa z książkami. Wzięłam jedną do ręki, ale litery które w niej są, nie są mi znane. Poświęcę trochę czasu, by rozpoznać tą przestrzeń, ale bez spiny na spokojnie.
