Codziennie przejeżdżam obok osiedlowego cmentarza, myśląc sobie, chciałabym kiedyś tam leżeć, ale niestety wszystkie miejsca są już zajęte. I wcale nie wypływa ze mnie jakaś mega depresja i potrzeba umierania. Przyjmuję to za oczywistą oczywistość, że kiedyś przychodzi kres życia TU by żyć dalej TAM. Gdy nachodzi czas oddania fizycznej powłoki Matce Ziemi, przygotowujemy się by być dalej gdzie indziej.
Translator
Polub mnie :)
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tata. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 listopada 2017
poniedziałek, 13 listopada 2017
Podróż z duchem
W weekend mieliśmy małą przygodę. Pojechaliśmy do mamy i zapalić znicze na grobie Taty. Dojeżdżając czuliśmy, że coś się dzieje z samochodem. Potem mieliśmy obawy czy wrócimy nim do domu ( 280 km). Obawy się potwierdziły - samochód zaczął szwankować po 20 kilometrach podróży, musieliśmy zawrócić. Zastanawialiśmy się co zrobić w takiej sytuacji, mechanika nie złapiemy, jest niedziela, w poniedziałek trzeba iść do pracy a dzieci do szkoły. Ostatecznie wsiedliśmy w taty samochód i przyjechaliśmy jakoś do domu choć samochód ma 19 lat i ma opony też 19 letnie , nie mówiąc o innych "urokach" stanu technicznego, takie retro.
No i by się wydawało nic takiego. Dla mnie tak nie do końca - nigdy nam się samochód w trasie nie zepsuł. Tata u nas na nowym był tylko raz na komunii małego teraz w maju. Teraz jego samochód stoi w naszym garażu. Jego energia przyjechała z nami do nas. Może chciał "zobaczyć" czy u nas jest faktycznie wszystko w porządku, lub zwyczajnie "pożegnać" się co nam się nie udało przed śmiercią.
piątek, 3 listopada 2017
Gotowość
Tata nie dał żadnego znaku gdy umarł. Jak nigdy nic, siedziałam w samochodzie jadąc do niego. Była godzina 7.05 jak wyjechaliśmy, a o 7.10 odszedł. Czy wystarczyło mu jedynie sama świadomość, że jadę do niego na spotkanie ? Może swoją obecnością przedłużyłabym jego agonię ? Na ile ? Parę minut czy godzin ? ….. Mama ubolewa , widzisz zabrał się i poszedł, nie dał znać. Pamiętam gdy umarła babcia – wtedy coś tak huknęło w okno, że mama się poderwała sprawdzić czy jest cała szyba.
wtorek, 31 października 2017
40
Jutro taki specyficzny czas pamięci o tych co odeszli. 13 lat temu w Dzień Zaduszny, rodziłam córkę a w tym samym czasie mój Tata leżał na stole po pierwszym zawale z zagrożeniem życia. I było tak , że ja nie wiedziałam o stanie Taty, a Tata nie wiedział, że ma wnuczkę. Teraz krótko przed kolejnymi jej urodzinami odszedł. W kaplicy stały piękne wieńce z jego chryzantem, które hodował razem z mamą. Ludzie przychodzili i kupowali do ostatniej doniczki. W tym roku już nie tylko pielęgnował je dla innych , ale też dla siebie. One były całym jego życiem i na pewno był zadowolony jeśli widział z góry, że przy ołtarzu stoją jego chryzantemy. Cóż za groteskowa sytuacja , hodować kwiaty od wiosny na swój własny grób...
czwartek, 26 października 2017
Odchodzenie...
W sierpniu gdy byłam u rodziców zaniepokoił mnie mój Tata, wprawdzie na nic się wtedy nie skarżył, ale jego widok wzbudzał we mnie jakieś niespokojne myśli i wrażenie, jakby był przezroczysty. Wtedy pojawił się natłok myśli, gdy wiedziałam, że aura zmienia się już kilka tygodni przed śmiercią. Parę dni po naszym odjeździe znalazł się w szpitalu (problemy z sercem) , wtedy udało się stan jakoś uspokoić, ale kolejny pobyt październikowy okazał się drogą na tamten świat.
niedziela, 1 czerwca 2014
Senna zapowiedź wydarzeń
Wydarzyło się coś dziwnego. Piszę to jak już trochę ochłonęłam. 8 maja miałam sen, że mój tata zmarł. Kiedyś pisałam chyba , że moje sny jeśli dotyczą przyszłości sprawdzają się na odwrót, jeżeli natomiast coś się śni przez jakieś symbole to z reguły sprawdza się tak jak ten symbol, np. brudna woda - oznacza kłopoty. Nie raz zastanawiam się dlaczego tak u mnie jest, dlaczego potem wydarza się odwrotność. Dlatego kiedy miałam ten sen wiedziałam , że cokolwiek się stanie, będzie w porządku.
poniedziałek, 31 marca 2014
Jestem grubą Bellą
No właśnie :) Ale po kolei.
Wczoraj tradycyjnie sesja wieczorna. Jestem bardzo zadowolona. Weszłam na głęboki poziom , a jednocześnie byłam mocno świadoma. Najczęściej tak jest w niedzielę, kiedy nie jestem zmęczona. W tygodniu jest trudniej, ale na tą chwilę nie mam możliwości usiąść wcześniej niż przed spaniem.
Wczoraj tradycyjnie sesja wieczorna. Jestem bardzo zadowolona. Weszłam na głęboki poziom , a jednocześnie byłam mocno świadoma. Najczęściej tak jest w niedzielę, kiedy nie jestem zmęczona. W tygodniu jest trudniej, ale na tą chwilę nie mam możliwości usiąść wcześniej niż przed spaniem.
poniedziałek, 17 lutego 2014
Jestem...
Nie było mnie kilka dni, ale jestem , praktykuję , żyję. Akurat teraz jestem pochłonięta pewnymi projektami i nie miałam czasu popisać na blogu. Gdyby tak dobę można było rozciągnąć. Ostatnio byłam na wyjeździe i nie miałam za bardzo warunków do medytowania i bardzo mi tego brakowało. Cieszyłam się że wróciłam już do domu i mogę wrócić na swój rytm.
Wczoraj zmieniłam miejsce medytacji, zadbałam , żeby mi było wygodnie. Jednak ma to duży wpływ na jakość sesji. Poczułam ogromną różnicę, głowa powinna być prosto a nie oparta o ścianę jak mi było do tej pory wygodnie ale może za nadto wprowadzało na tory usypiania.
Wczoraj zmieniłam miejsce medytacji, zadbałam , żeby mi było wygodnie. Jednak ma to duży wpływ na jakość sesji. Poczułam ogromną różnicę, głowa powinna być prosto a nie oparta o ścianę jak mi było do tej pory wygodnie ale może za nadto wprowadzało na tory usypiania.
wtorek, 7 stycznia 2014
Sesja- 06.01.13
Jestem pełna energii, zresztą zawsze tak jest na początku roku, mimo że do wiosny daleko ja ją czuję w "gnatach", jakby nie było dzień się wydłuża, tyle planów na ten rok.
Podczas wczorajszej sesji w którymś momencie poczułam się że jakbym zapadała się dużo głębiej , no ale na to moja koleżanka- lewa pólkula zaczęła zaraz analizować , co to , kto to, po co i wybiła mnie z tej głębokości. Tak to już jest organizm jest bardzo płochliwy jak tylko jest coś innego wpada w panikę. Tak jest ze mną , jakt ylko jest coś inaczej wybijam się i automatycznie analizuję a to nie sprzyja relaksacji, czasem mam wrażenie ze moja lewa pólkula jest strasznie podejrzliwa, jak coś jest inaczej to wali po głowie prawą jakby chciała powiedzieć ja tu rządzę. Ale jest i tak, że jak sytuacja powtarza się któryś raz , to szanowna lewa strona jakby dawała na to zgodę i się nie czepia. Tak było jak zaczęły się pojawiać obrazy, teraz ich już się nie boję i nie "uciekam". Teraz obrazy napływają, jestem tego świadoma, lewa strona to zaakceptowała. I tak ona musi zatwierdzić wszystkie inne "podejrzane" dla niej rzeczy. To dobry znak że zaczęłam schodzić niżej bo o to w tym wszystkim chodzi, żeby coraz szybciej schodzić coraz głębiej na głębokie fale alfa do thety. Pisanie tego bloga mi pomaga , jak potem sobie wszystko analizuję i wyciągam wnioski. Prawą pólkulę muszę oswoić, tyle lat była zostawiona 'sama sobie" więc teraz jest zdziwiona że się do niej "dobieram". Powoli, powolutku. To długi proces.
Podczas wczorajszej sesji w którymś momencie poczułam się że jakbym zapadała się dużo głębiej , no ale na to moja koleżanka- lewa pólkula zaczęła zaraz analizować , co to , kto to, po co i wybiła mnie z tej głębokości. Tak to już jest organizm jest bardzo płochliwy jak tylko jest coś innego wpada w panikę. Tak jest ze mną , jakt ylko jest coś inaczej wybijam się i automatycznie analizuję a to nie sprzyja relaksacji, czasem mam wrażenie ze moja lewa pólkula jest strasznie podejrzliwa, jak coś jest inaczej to wali po głowie prawą jakby chciała powiedzieć ja tu rządzę. Ale jest i tak, że jak sytuacja powtarza się któryś raz , to szanowna lewa strona jakby dawała na to zgodę i się nie czepia. Tak było jak zaczęły się pojawiać obrazy, teraz ich już się nie boję i nie "uciekam". Teraz obrazy napływają, jestem tego świadoma, lewa strona to zaakceptowała. I tak ona musi zatwierdzić wszystkie inne "podejrzane" dla niej rzeczy. To dobry znak że zaczęłam schodzić niżej bo o to w tym wszystkim chodzi, żeby coraz szybciej schodzić coraz głębiej na głębokie fale alfa do thety. Pisanie tego bloga mi pomaga , jak potem sobie wszystko analizuję i wyciągam wnioski. Prawą pólkulę muszę oswoić, tyle lat była zostawiona 'sama sobie" więc teraz jest zdziwiona że się do niej "dobieram". Powoli, powolutku. To długi proces.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Wanna rosołu :)
A tak miałam dziś w nocy taki sen :) Ale po kolei.
Wczoraj pomedytowałam wprawdzie ale nie zeszłam za głęboko, takie miałam wrażenie. Wyobraziłam sobie to co zwykle , w tym moje serce. Po dwóch sesjach ból mocno zmalał, ale nie wiem może to subiektywne uczucie, ale jest lepiej. Zobaczymy jak będzie dalej. Wczoraj naszła mnie wieczorem nagła myśl - " moje serce potrzebuje miłości" - podczas sesji otoczyłam je największą miłością jaką mogłam sobie wyobrazić oraz świetlistą energią. Myślałam też o tacie jak mu pomóc.
Przed zaśnięciem pomyślałam ze chciałabym mieć sen , który powie mi jak pomóc tacie.
Wczoraj pomedytowałam wprawdzie ale nie zeszłam za głęboko, takie miałam wrażenie. Wyobraziłam sobie to co zwykle , w tym moje serce. Po dwóch sesjach ból mocno zmalał, ale nie wiem może to subiektywne uczucie, ale jest lepiej. Zobaczymy jak będzie dalej. Wczoraj naszła mnie wieczorem nagła myśl - " moje serce potrzebuje miłości" - podczas sesji otoczyłam je największą miłością jaką mogłam sobie wyobrazić oraz świetlistą energią. Myślałam też o tacie jak mu pomóc.
Przed zaśnięciem pomyślałam ze chciałabym mieć sen , który powie mi jak pomóc tacie.
środa, 18 grudnia 2013
Sesja 17.12.2013
Wczoraj zapytałam tatę czemu nie chce iść, odebrałam informację , że nie chce, bo tu chodzi sprawnie a tam nie, więc mu klarowałam że jak wróci to wróci też jego sprawność. Po czym pożegnał się ze mną i zaczął się oddalać aż zrobił sie taki mały i zniknął. Cieszy mnie to że nawiązałam z nim nić komunikacji. Myślę , że z czasem dojdziemy do wspólnego porozumienia. :)
wtorek, 17 grudnia 2013
Po 16 grudnia 13
No i co , i gucio , tata nie ozdrowiał , wczoraj widziałam, że proces leczenia jest zakończony, nogi zdrowe, ale powiedział, że nigdzie się nie wybiera bo mu tu dobrze. Yyyyy nie wiem co z nim robić. Wczoraj był w tym samym dresiku i tym razem w białych adidasach.
Odchudzanie póki co dupa, waga w górę. Jakoś nie wierzę w te jednodniowe cuda o których piszą w książkach. Ale...
Odchudzanie póki co dupa, waga w górę. Jakoś nie wierzę w te jednodniowe cuda o których piszą w książkach. Ale...
czwartek, 12 grudnia 2013
Sesja 11.12.13
Jestem spokojna, wyciszona tak jakbym cały czas była w alfie. To jest mój czas, okres świąteczny, wyciszenia, spokoju, czytania. Zamówiłam nową książkę "Kurs rozwoju zdolności parapsychicznych. Metoda Free Soul ". Muszę się opanować z tym kupowaniem , bo rok będę czytać , ale tą chciałam, bo chcę rozwijać swoje umiejętności.
środa, 11 grudnia 2013
Sesja z nową muzyką
Wczoraj kupiłam muzykę synchoronizujacą półkule, doczepiłam zakończenie i wyszło 30 minut no i muszę stwierdzić ,że było trudniej niż na poprzednim utworze, jednak te przejścia w starym trochę mnie wybudzały tutaj jest utwór w ciągu tylko ja go potem nie słyszę , nie zwracam uwagi. Po krótkich chwilach miałam już różne obrazy czyli bardzo szybko zeszłam nisko chyba do thety. Trudniej mi było więc wizualizować , ale odpychałam te obrazy bo powtarzałam sobie , że muszę wizualizować cele. Kogoś tam widziałam siedział jakiś chłopak/mężczyzna pisał coś dużym długopisem i mówił coś do mnie, wtedy pamiętałam chyba ale po sesji już nie. Ale myślę że to dobry wstęp do rozwijania kontaktu z podświadomością , pewnie w miarę ćwiczeń, te obrazy będą bardziej do zapamiętania a wtedy jestem już o krok do prawdziwych doradców. I tak zrobiłam duże postępy, mam nadzieję ze potem będzie wszystko szybciej.
wtorek, 10 grudnia 2013
Sesja 09.12.2013
Wczoraj na sesji podczas wizualizacji zobaczyłam siebie wysoką, zgrabną , szczupłą. Byłam ubrana w fajną spódniczkę w kratkę i taki beżowy sweterek we wzorze grubego ryżu z wykładanym kołnierzem. Bardzo ładnie wyglądałam. Jak zwykle wizualizowałam tatę przy pomocy ekranu energii. W sumie mam wrażenie że już nie ma co leczyć i nie wiem co z tatą robić.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Sesja 08.12.13
Mam już ustalony rytm - sesje niedziela - czwartek włącznie. Piątek i sobota jest wolna ponieważ dzieci hasają i nie mam mowy żeby się skupić. Znowu te 28 minut zleciało jak 5. Teraz próbuję sobie wmówić i mojej podświadomości, że energia z ekranu wyobraźni jest energią leczniczą, która leczy. Bez problemu zapalam ekran, który się nagrzewa i robi się świetlisty i przykładam moje dłonie, mam też drugie wrażenie, że nie powinnam nimi dotykać , a jedynie przesuwać ręce w małej odległości od chorego miejsca, wtedy te wiązki energii płyną do niego.
Mam takie wrażenie że nie mam już co leczyć taty, że on jest zdrowy, nogi są normalne, datę ozdrowienia wyznaczona jest na 16 grudnia czyli za tydzień, teraz tylko wzmacniam go energią i tyle. Jeśli nic nie nastąpi tego szesnastego , to nie wiem co dalej robić...
Mam takie wrażenie że nie mam już co leczyć taty, że on jest zdrowy, nogi są normalne, datę ozdrowienia wyznaczona jest na 16 grudnia czyli za tydzień, teraz tylko wzmacniam go energią i tyle. Jeśli nic nie nastąpi tego szesnastego , to nie wiem co dalej robić...
środa, 4 grudnia 2013
Ekran energii
Drugi utwór jest ok, już sama bez problemu wchodzę w alfę. W sumie łączę trzy palce 333-222-111 i siup jestem w laboratorium. Tak się zastanawiam czy pomogę tacie, bardzo dużo poświecam mu czasu tam na dole. Jeszcze wczoraj gdzieś w obrazie ta lewa noga utykała czasami, ale czułam , że obydwie są partnerskie.
wtorek, 3 grudnia 2013
Sesja wieczorna
Jestem po sesji wieczornej. Tak jak chciałam wykorzystałam ten drugi utwór o którym pisałam rano. No i tak jak przeczuwałam te 28 minut zleciało jak 5.
Wizualizacja prawie 0,5 godziny ? Żaden problem :)
Wizualizacja prawie 0,5 godziny ? Żaden problem :)
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Spotkanie z Bogiem
Zmieniam się , poznaję siebie , rozwijam się duchowo. Bardzo się cieszę , że teraz mam w końcu czas dla siebie. Skończyłam ważne dla mnie projekty szyciowe, które były wyjątkowo pracochłonne i zajęły mi cały mój czas, przez co i mój rozwój i nauka angielskiego została odłożona na bok. Teraz jest mój czas, co sprzyja temu, że niedługo święta to i taki optymistyczny nastrój się udziela i dużo wolnego przede mną niedługo, więc będę miała czas dla siebie.
czwartek, 28 listopada 2013
Tata
Od dłuższego czasu wizualizuję taty zdrowie. Nie wiem czy to się uda i kiedy to wogóle nastąpi, jednakże poświęcam mu trochę czasu w laboratorium. Zaczyna coś się zmieniać. Jeszcze nie tak dawno miałam obraz wielkiej czerwonej, prawej nogi a lewa taka malutka i cichutka. Dodam że miałam wrażenie że całą energię życiową, zabiera ta prawa noga, która po chorobie przejęła funkcję chodzenia , odsuwając na bok lewą nogę, która przez to znacznie osłabła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
