Dawno mnie tu nie było... W sumie minął rok od ostatniego wpisu. Kiedyś tyle się tu działo, tyle pomysłów, medytacji, książek i nowych ścieżek do przejścia. Tyle koncepcji na nowe rzeczy, na próby ulepszenia siebie i szukania siebie nowszej wersji.
Czy stałam się lepsza niż jestem taka jak jestem ? Czy osiągnęłam wszystko to co miało sprawić, że będę bardziej szczęśliwsza, harmonijna, w pełnej w jedności z tym co jest...?
W lutym byłam na warsztatach kundalini, tych samych co rok temu. Spotkałam nowych, innych ludzi uwikłanych we własne problemy i rozterki życiowe. Ludzi takich jak ja, wciąż poszukujących swojej doskonałości. Przyjechali z nadzieją , że te warsztaty uwolnią ich z traum i wewnętrznych problemów. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki poprowadzona energia zlikiwiduje blokady i poprowadzi ich ku spełnieniu. Gdy płakali i krzyczeli podczas zajęć wzdychałam głęboko czując w nich plątaninę wewnętrznych problemów i tą ich nadzieję na poprawę losu...
Nadzieja, która zostanie dla wielu tylko nadzieją. Wróciłam i tak czując w sobie jeszcze wzmożony przepływ energii zdałam sobie sprawę, że ten mój bieg ku lepszej siebie nie ma najmniejszego sensu. Przez lata byłam ciągle TAM a nie TU. Teraz się zatrzymałam tak po prostu. Wiele razy to ja sama robiłam sobie krzywdę karmiąc strachem potwora który we mnie jest. Który czasem tak rośnie, że aż mnie dusi. Wtedy puszczam, kieruję się świadomością do serca i skupiam się na oddechu i nic więcej. Oddycham powoli i spokojnie już bez żadnych wymyślnych terapii, metod i sztuczek. Dosyć. Już jestem tym zmęczona - tym poszukiwaniem nie wiadomo czego.
Życie to ciągły potok. Wydarzeń, sytuacji. Wszystko przepływa i tak będzie z nami czy bez nas. Jaki sens jest się z tym kopać? O ile życie jest trudniejsze, gdy stawiamy opór temu co jest. Gdy idziemy do przodu na hamulcu.
Mimo wielu prób zmiany życia, siebie i warunków i biegu dopiero teraz odpuściłam. Może właśnie odpuszczenie uwolni ten ukryty potencjał, który jest tam pod grubą kołdrą ego.
Miło teraz po prostu BYĆ, nie nazywać wszystkiego utartymi etykietami, móc być z tym bez oceny, czuć przepływ mijających godzin i dni i nie próbować niczego zatrzymać i nikogo. Nie szukać w sobie niedoskonałości bo dobrze jest jak jest...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz