Prawo przyciągania to nie jest pusty frazes. To o czym myślimy to przyciągamy, chociaż czasem wydaj nam się że tak nie jest , ale wszystko dzieje się tak jak myśli nasza podświadomość. Uczyli mnie też, że należy o czymś myśleć, że już to mamy i dziękować. A reszta się sama dopasuje . Wiadomo przecież, że nasz umysł nie rozróżnia czy coś się dzieje naprawdę czy tylko sobie wyobrażamy, na są myśl o jedzeniu kwaśnej cytryny skrzywiamy się a przecież nie jemy jej naprawdę, na umysł działa nasza wyobraźnia.
Translator
Polub mnie :)
Szukaj na tym blogu
poniedziałek, 7 września 2015
wtorek, 1 września 2015
Świadomość oddechu...
Taki dziś post o oddechu. Tak naprawdę nie zwracałam za bardzo na niego uwagi do tej pory. Chociaż wiem, że jest ważny zarówno w życiu jak i w medytacji. Pamiętam moje początki medytacyjne- żeby nie zasnąć , liczyłam własnie oddechy, jak to się robi , znajdziecie na blogu w postach jak medytować. I to w sumie tyle - moje zainteresowanie oddechem. Póki co przechodzę różne etapy, poddałam się procesowi , bo wiem , że nic sama nie wymuszając , energia zaprowadzi mnie drogą na szczyt , jak nie w tym wcieleniu to może w innym , bo dusza w przeciwieństwie do ciała fizycznego , rozwija się nieustannie, drogą, która będzie dla mnie najbardziej bezpieczna. Od niedawna obserwuję nowe zjawisko- mój oddech zmienia się, od tak po prostu. Parę ostatnich dni , jakoś spontanicznie brałam głębokie oddechy, które przynosiły mi sporą ulgę. O dziś za to czuję zupełnie nową jakość oddychania - z każdym oddechem czuję teraz jakby moje płuca były co najmniej 2 x większe, czuje fizycznie , że oddech jest w całym moim ciele , a może nawet za nim. Daje to wspaniałe uczucie. Nawet łapię się teraz , że od tak zaczynam obserwować oddech
piątek, 28 sierpnia 2015
Osho. Trzecie oko.
Dziś post poświecę na książkę Osho - "Trzecie oko. Brama postrzegania pozazmysłowego."
Bliskie memu sercu są jego teksty, być może dlatego, że to o czym pisze potwierdza się u mnie - w moich doznaniach i myślach. Chociaż sam autor tak naprawdę "święty" podobno nie był i miał na sumieniu różne grzeszki. Nie przeczytałam jeszcze jego całej książki o medytacjach, ale mam nadzieję, że wrócę do niej niebawem, tylko, że w kolejce czeka jeszcze parę innych książek
Bliskie memu sercu są jego teksty, być może dlatego, że to o czym pisze potwierdza się u mnie - w moich doznaniach i myślach. Chociaż sam autor tak naprawdę "święty" podobno nie był i miał na sumieniu różne grzeszki. Nie przeczytałam jeszcze jego całej książki o medytacjach, ale mam nadzieję, że wrócę do niej niebawem, tylko, że w kolejce czeka jeszcze parę innych książek
wtorek, 25 sierpnia 2015
Nowe..
Od jakiegoś czasu funkcjonuję na nowym miejscu, jednocześnie mózg przechodzi jakąś dziwną transformację - tysiące różnych myśli, przemyślenia całego życia, jakbym jutro miała nie żyć. Ale przychodzi nowy dzień a ja żyję dalej. Ciągle mam wrażenie , że mój mózg się pierze aby usunąć wewnętrzne brudy. Trudny to czas, zawieszona jestem w jakieś przestrzeni. Próbuję stanąć na nogi jak dawniej, ale na razie nie mogę. Czuję wewnętrznie , że stoję u progu czegoś nowego.
Jakoś ostatnio przestałam zwracać uwagę na bóle w plecach , wpadam w jakąś głębię. Teraz budzę się codziennie o 5 - 5.30 rano. Kładę się jeszcze i wsłuchuję się w prawe ucho, próbując wyłowić znaczenie odgłosów, które słyszę , ale na razie są jeszcze niezrozumiałe. Za to za zamkniętymi oczami przedwczoraj nad ranem właśnie po piątej otuliło mnie przyjemne światło, które sprawiło, że czułam się mimo wszystko bezpieczna. To akurat było tak przyjemne , że trudno to opisać. Niesamowite uczucie - zamykasz oczy a nie widzisz ciemności tylko jasny blask.
Jakoś ostatnio przestałam zwracać uwagę na bóle w plecach , wpadam w jakąś głębię. Teraz budzę się codziennie o 5 - 5.30 rano. Kładę się jeszcze i wsłuchuję się w prawe ucho, próbując wyłowić znaczenie odgłosów, które słyszę , ale na razie są jeszcze niezrozumiałe. Za to za zamkniętymi oczami przedwczoraj nad ranem właśnie po piątej otuliło mnie przyjemne światło, które sprawiło, że czułam się mimo wszystko bezpieczna. To akurat było tak przyjemne , że trudno to opisać. Niesamowite uczucie - zamykasz oczy a nie widzisz ciemności tylko jasny blask.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Gaj oliwny
Lato powoli dobiega końca, zatem zacznie się znowu czas nowych obowiązków - szkoła, zajęcia dodatkowe, ale też czas na skupianie się na sobie. Ja bynajmniej tak mam , że latem żyję inaczej i w okresie jesienno-zimowym tez żyję inaczej. Powoli wracam to psychicznej równowagi, która ostatnio była mocno zachwiana, z powodu zmiany życiowej ogarnęły mnie potężne lęki a moja psychika była totalnie wyprana z pozytywnych emocji. Przez dobry tydzień nie mogłam zasnąć a gdy już zasnęłam , budziłam się zawsze o 5 rano nie mogąc dalej spać. Prawie nie jadłam , poruszałam się w letargu bez chęci do życia. Gdy po tygodniu zmusiłam się żeby usiąść do medytacji , znowu przeniosłam się do tego samego miejsca gdzie byłam ostatnio - gdzie był Jezus i Matka.
Usłyszałam :
Jesteś naznaczona i wybrana
Zadałam pytanie co to jest za miejsce
Gaj oliwny
Potem uklękłam przy murku z kamieni i modliłam się jakiś czas.
Za dobra w sprawach religijnych nie jestem , później wyczytałam , że to w gaju oliwnym Jezus modlił się przed śmiercią zanim został wydany. Może to jest swojego rodzaju analogia i ja też przechodzę jakiś proces transformacji . Być może moje stare "ja" umiera dla nowego.
Teraz powoli podnoszę się , chociaż moje emocje są jeszcze ciężkie, zresztą mam tak , że do wszystkiego musze się przyzwyczaić , przetrawić po swojemu, zrozumieć i zaakceptować . Powoli zaczynam rozumieć mój obecny stan co daje tez nadzieję na poprawę, ale w bliżej niekreślonym czasie.
Co fizycznie - bóle w kręgosłupie nasilają się i zaczynam odczuwać krążącą tam energię, boli i utrudnia medytację, za to odgłosy w prawym uchu stały się po przeprowadzce głośniejsze, śpiew ptaków jest naprawdę wyraźny , ale są też szumy jakieś, których jeszcze nie rozróżniam. Myślę że otwiera się kanał jasnosłyszenia.
Doszłam też do wniosku , że czas zacząć się w tym kierunku rozwijać, moje ciało jest już co -nieco przygotowane. Na razie będą to konkretne ćwiczenia w domu, o czym będę pisać co i jak w późniejszym terminie. Możecie się przyłączyć jeśli kręcą Was takie tematy - na razie czekam na książkę, która ma mi w tym pomóc.
Murek z wizji był tego typu jak poniżej tylko tworzył rodzaj półkola bez tej ścieżki, po środku był taki a la krąg też wybudowany z takich kamyków przypominający studnię.
Usłyszałam :
Jesteś naznaczona i wybrana
Zadałam pytanie co to jest za miejsce
Gaj oliwny
Potem uklękłam przy murku z kamieni i modliłam się jakiś czas.
Za dobra w sprawach religijnych nie jestem , później wyczytałam , że to w gaju oliwnym Jezus modlił się przed śmiercią zanim został wydany. Może to jest swojego rodzaju analogia i ja też przechodzę jakiś proces transformacji . Być może moje stare "ja" umiera dla nowego.
Teraz powoli podnoszę się , chociaż moje emocje są jeszcze ciężkie, zresztą mam tak , że do wszystkiego musze się przyzwyczaić , przetrawić po swojemu, zrozumieć i zaakceptować . Powoli zaczynam rozumieć mój obecny stan co daje tez nadzieję na poprawę, ale w bliżej niekreślonym czasie.
Co fizycznie - bóle w kręgosłupie nasilają się i zaczynam odczuwać krążącą tam energię, boli i utrudnia medytację, za to odgłosy w prawym uchu stały się po przeprowadzce głośniejsze, śpiew ptaków jest naprawdę wyraźny , ale są też szumy jakieś, których jeszcze nie rozróżniam. Myślę że otwiera się kanał jasnosłyszenia.
Doszłam też do wniosku , że czas zacząć się w tym kierunku rozwijać, moje ciało jest już co -nieco przygotowane. Na razie będą to konkretne ćwiczenia w domu, o czym będę pisać co i jak w późniejszym terminie. Możecie się przyłączyć jeśli kręcą Was takie tematy - na razie czekam na książkę, która ma mi w tym pomóc.
Murek z wizji był tego typu jak poniżej tylko tworzył rodzaj półkola bez tej ścieżki, po środku był taki a la krąg też wybudowany z takich kamyków przypominający studnię.
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Dotyk Boskości
Chwilowo żyję w innym wymiarze, dosłownie :). Chwilowo też medytacja poszła na bok, ze względu na przeprowadzkę. Czeka nas jeszcze trochę pracy zanim zacznę się tym wszystkim w spokoju cieszyć. Ostatniego dnia na starym mieszkaniu miałam ciekawą medytację.
Znalazłam się w moim laboratorium , prosiłam o przybycie mojego pomocnika - Berniego. Gdy się zjawił zaczęłam narzekać
Znalazłam się w moim laboratorium , prosiłam o przybycie mojego pomocnika - Berniego. Gdy się zjawił zaczęłam narzekać
środa, 29 lipca 2015
200 godzin....
Mój licznik medytacji wskazał 200 godzin :) To są godziny faktycznych medytacji , gdy odbywa się mój "rytuał' czy chowam się w moim cichym miejscu , zapalam świecznik i odpływam. Przedtem było też wiele godzin relaksacji na leżąco , które kończyły się zapadnięciem w słodki sen bez potem pamiętania co się wtedy działo. Co się działo przez ten czas ? Powoli zaczęłam się budzić... Teraz po czasie stwierdzam, że taki normalny człowiek siedzi sobie w twardej skorupie przez którą nie docierają wyższe wibracje do ciała. Jednakże kropla drąży skałę... Ta energia płynąca podczas medytacji w końcu zaczyna "pukać" w naszą skorupę. I tak puka i puka aż osłabia strukturę skorupy.. a potem ... A potem zaczyna się magiczny proces wtajemniczenia. Wszystko powoli swoim indywidualnym tempem, samo dzieje się wraz z ustalonym planem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

