Translator

Polub mnie :)

Szukaj na tym blogu

niedziela, 18 maja 2014

Uważność dnia codziennego

Dziś kilka świeżych przemyśleń. Badania dowiodły, że podczas hipnozy , gdy osobie zahipnotyzownej podawano informację o przeszłości, pochylała się w prawą stronę , a gdy o przyszłości to w lewą. Nie było to dla mnie zrozumiałe bo dla mnie zawsze było na odwrót - czyli po lewej przeszłość jak wschód słońca, a potem na prawą stronę do przyszłości jak analogia do zachodu słońca.

O tym , że podczas stanu alfa wyobrażać sobie przyszłość po lewej stronie pisał też Silva, o tym była mowa na kursie Silvy, a także czytałam o tym w książkach Hewitta. Ostatecznie muszę się zgodzić , że tak właśnie jest. Podczas sesji przebywam w szklanym pokoju marzeń, gdzie wizualizuję cele, po prostu go sobie wyobraziłam, ot tak bez zastanowienia dawno temu. Ale dopiero w tamtym tygodniu uzmysłowiłam sobie, że on sam się ustawił po lewej stronie ! Nie widzę go ani na wprost, ani po prawej ale właśnie po lewej. Czyli tak jak ma być.  Jednak coś w tym jest.

piątek, 16 maja 2014

Zagubione światło

Przeczytałam kolejną książkę mojego ulubieńca Wiliama Hewitta "Hipnoza dla początkujących". Nie wiem, ale poczułam dawno dziwną emocjonalną więź z tym panem. Przeczytałam sporo książek w swoim życiu, ale z tych książek Wiliama bije jakaś niewytłumaczalna , pozytywna energia. Ta książka jest świeżością na rynku. Sam autor zmarł w 2001 roku. Możemy z niej nauczyć jak przeprowadzać sesje hipnozy, są podane gotowe teksty. Tłumaczy też jak to wszystko działa. Mnie szczególnie zainteresował dział autohipnozy, to co ja nazywam medytacją , on nazywa autohipnozą. A to według niego to dopiero wstęp do kontaktu z wyższą inteligencją, jeśli opanowaliśmy hipnozę to jest to dopiero przedszkole - wstęp do doznania innych stanów, jak telepatia, podróże astralne, uzdrawianie parapsychiczne, jasnowidztwo.

wtorek, 13 maja 2014

Kurs szczęścia - B.Pawlikowska

Hmmmmmmm.... Oto co książka miała zawierać :

Wiesz dlaczego tyle razy wydawało ci się, że już wyprostowałaś wszystkie swoje myśli, a potem nagle odkrywałaś, że są tak samo poplątane jak zawsze?
Bo za szybko ogłosiłaś zwycięstwo.
Fałszywe kody podświadomości są jak uparta sprężyna. Myślisz, że już je zwinęłaś w nowy kształt, zaczynasz tańczyć z radości, a one łup! Walą cię z powrotem po głowie.
Kodów w podświadomości nie można zmienić w ciągu jednego dnia. I nie wystarczy jedna fantastyczna decyzja. Trzeba ją podejmować na nowo codziennie i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć nowy sposób myślenia.
To jest książka z ćwiczeniami.
Pomogę Ci zbudować szalupę ratunkową i napisać instrukcję obsługi Twojego życia na wypadek dołu. Zrobimy listę pozytywnych rzeczy i takich, od których chcesz się uwolnić. Przypomnę Ci jaki jest twój cel i jak go skutecznie osiągnąć.
Dalej, do dzieła!


sobota, 10 maja 2014

Księga kodów podświadomości- B . Pawlikowska

Druga część przeczytania. Mam to samo uczucie co przy pierwszej części, niektóre  wątki są rozwlekane w nieskończoność, przez co treść robi się momentami  nudna.
Poza tym powtarza to co było w pierwszej.  Esencją tej części , jest to że autorka wiele razy , oj wiele razy powtarza, że to jacy jesteśmy jest zakodowane w naszej podświadomości, bo ona sama rejestruje kompletnie wszystko co nas otacza i wyciąga wnioski. I co ważne , sama ona zawsze chce dla nas jak najlepiej i się o nas troszczy, choć  z zewnątrz to tak nie wygląda. Jeżeli w w dzieciństwie  wiele razy ona zaobserwuje że stajemy się ważni tylko wtedy gdy przynosimy dobre stopnie bo wtedy rodzice zaczynają się nami interesować , to w przyszłości żeby nam zapewnić to poczucie, będzie szukać tego uczucia w innych sytuacjach, jeżeli  uzna że to uczucie pojawi się , gdy np. dobrze wykonamy zadanie w pracy to sprawi że będziemy dobrym pracownikiem , żeby zdobyć uznanie szefa , poczujemy  się ważni tak jak w dzieciństwie.

piątek, 9 maja 2014

Zdrowie i sny

W czwartek   miałam dwie nieprzyjemne sny. Śniło mi się , że moj tata zmarł i drugi sen - czasy obecne , byłam w pracy , nagle nadleciały samoloty i zaczęły zrzucać bomby- zaczęła sie wojna. Zaczęłam uciekać, udało mi się bezpiecznie schronić i wbiec do budynku.
Taki sen o śmierci nie wskazuje na śmierć fizyczną ,a jest to bardziej metafora przejścia z jednego stanu w drugi, niezbędnego do tego, aby mogło nastąpić odrodzenie oraz odnowa naszej egzystencji - śmierć pojawiająca się we śnie symbolizuje głębokie zmiany, jakie zachodzą w życiu osoby śniącej lub w sposobie jej myślenia i zachowania. Natomiast wojna nie jest dobrą wróżbą , zapowiada zwykle kłopoty i troski. To fakt ostatnio denerwuję się jedną rzeczą, ale w śnie udało mi się uciec, więc pewnie wyjdę z nich. Nie jest to pierwszy sen o wojnie w moim życiu.


środa, 7 maja 2014

Obrazy, obrazy...

Jestem bardzo zadowolona. Wystarczyło tylko się zdyscyplinować , żeby sesje znowu nabrały barw, "pracuję " teraz tak jak pisałam w poprzednim poście, po zauważeniu obrazu, staram się go zapamiętać i wracać do wizualizacji. I tak dzieje się naprzemiennie, wizualizacja - obraz - wizualizacja - obraz.  itd.

Wczoraj  zarejestrowałam 3 obrazy : koleżankę z pracy , która opowiadała o swoim chorym dziecku, dwoje ludzi na naszej działce, i jakiegoś gościa, który na naszej działce chciał ściąć drzewo ( ale nie mamy tam żadnych drzew). W momencie zauważenia obrazu muszę się zaraz dyscyplinować, bo jeśli zacznę się mu dłużej przyglądać a tu jest ta trudność , bo jestem ciekawa co pojawi się dalej to zapadałam  w ten senny letarg. Myślę jednak , że z czasem uda się utrzymywać dłuższy czas oglądania tych obrazów,a następnym krokiem będzie nauczyć się rozmawiać  z tymi ludźmi, a jeszcze następnym przywoływać kogo się chce i uzyskiwać odpowiedzi na pytania.

wtorek, 6 maja 2014

Myślę więc jestem ???

Ostatnio analizowałam co się u mnie dzieje. Zwiększyła się percepcja zmysłowa, zdecydowanie jestem bardziej wrażliwa na dotyk, zapachy, dżwięki, zdecydowanie bardziej odczuwam emocje nie tylko te dobre, ale i te negatywne.
Powoli zaczynam się bardziej dyscyplinować. W dalszym ciągu brak mi całkowitego panowania nad sobą podczas alfowania. Nie wiem z czego to wynika ,ale dawno temu miałam dużo wizji teraz jakoś ich brak. Zdaje się, że schodzę szybko dość głęboko i tkwię w letargu na granicy snu. Zaczęłam się obserwować jak to się wszystko dzieje. Przedtem było tak , że cały czas myślałam i rejestrowałam obrazy, teraz samoistnie wyłączam myślenie, a wszelkie obrazy mam zaraz przed oczami, ale ich nie pamiętam po sesjach. Gdy zaczęłam się skupiać, żeby to kontrolować , zauważyłam , że jest tak:

Drukuj