Pewnie was już zanudziłam Osho, ale musicie jeszcze trochę wytrzymać :). Zostało jeszcze trochę rozdziałów. One same dają duży dystans do siebie i do tego co nas otacza.
Jak pisałam niedawno praktyka medytacyjna wciąż trwa, która teraz nabiera innego zabarwienia. Wciąż zadziwia mnie to, co może do nas przyjść , a o czym nawet nie pomyśleliśmy. Ot takie energetyczne psikusy 😎.
Któregoś razu pokazał mi się medytacyjnej przestrzeni piękny czerwony kamień w kształcie rombu. Potem przyszło, że to jest rubin. Ot tak sobie. Parę dni rozkminiałam co z tym zrobić. Wtedy przyszło wow - przecież wyraźnie dostaję wskazówkę, żeby zająć się pierwszą czakrą - korzenia. Pasuje zarówno kamień i kolor.
Rubin daje obdarzającą życiem, ciepłą i twórczą energię, prowadzącą do oczyszczenia i przemiany. Przywraca harmonijny związek między miłością cielesną i duchową, seksualnością i duchowością, odkrywając w ten sposób nowe formy przeżycia.Rozpoczęłam więc techniki kontaktu z Matką Ziemią. Dołożyłam do tego też przepływ energetyczny z góry. Zainspirowana lekturami Moena w zakresie pracy z energią intuicyjnie stworzyłam swoją medytację. Pracuję z tym od niedawnego czasu po czym włączam praktykę kontaktu z siłami wyższymi.
