Translator

Polub mnie :)

Szukaj na tym blogu

wtorek, 29 sierpnia 2023

Świat to tylko dolina

Pewien bardzo bogaty człowiek – najbogatszy w swoim kraju – zaczął odczuwać niepokój i frustrację, utracił bowiem poczucie sensu życia. Miał wszystko, co dało się kupić, ale okazało się to bezwartościowe. Tylko to, czego nie da się kupić, może być naprawdę istotne. Ten człowiek miał, zatem wszystko, co da się kupić. Mógł tak naprawdę kupić cały świat, ale co dalej? Był sfrustrowany i głęboko niespełniony. Włożył, więc do wielkiej torby wszystkie swoje kosztowności – osoby, klejnoty, złoto, wszystko i wyruszył na poszukiwanie kogoś, kto mógłby ofiarować mu coś cennego, jakiś przebłysk szczęścia. Gdyby spotkał takiego kogoś, oddałby mu dorobek całego swojego życia. Wędrował od jednego nauczyciela do drugiego, ale żaden nie był w stanie ofiarować mu choćby odrobiny tego, czego szukał, choć był gotów oddać za to wszystko – całe swoje królestwo. 

niedziela, 16 lipca 2023

Życie jest przepływem

Budda wędrował przez las. Dzień był gorący, nadeszło południe. Budda poczuł pragnienie. Powiedział więc do swojego ucznia, Anandy: 

- Niedawno przechodziliśmy przez niewielki strumień. Wróć tam i przynieś mi trochę wody. 

Ananda zwrócił. Strumień był bardzo mały i akurat przejeżdżały przez niego jakieś wozy. Zmąciły wodę. Muł z dna został poruszony i woda nie nadawała się do picia, była brudna. Ananda wrócił do Buddy i oznajmił: 

środa, 3 maja 2023

Oświecenie

Bokudżu medytował bardzo głęboko, z całego serca. Codziennie przychodził do niego jego mistrz, ale wybuchał tylko śmiechem i odchodził. Bokudżu zaczęło to denerwować. Mistrz nic nie mówił, przychodził tylko, spoglądał na niego, wybuchał śmiechem i odchodził. A przecież Bokudżu naprawdę czuł się świetnie w swojej pogłębiającej się medytacji i chciał żeby ktoś go docenił. Czekał aż mistrz poklepie go po plecach i powie: „Świetnie Bokudżu. Doskonale ci idzie”. Ale mistrz tylko się śmiał. Ten śmiech był obraźliwy, bo sugerował, że Bokudżu nie czyni postępów, a przecież było inaczej. Im większe czynił postępy, tym ten śmiech był dla niego bardziej obraźliwy. W końcu nie mógł już dłużej tego tolerować. 

sobota, 4 marca 2023

Bądź obecny

Bokudżu – mistrz zen mieszkał samotnie w jakiejś grocie, ale czasem w ciągu dnia, a nawet nocy, na głos wymawiał swoje imię:” Bokudżu”, po czym mówił: „Tak, panie , jestem”, choć nie było z nim nikogo. 

Jego uczniowie zapytali więc: 

- Dlaczego wypowiadasz własne imię: „Bokudżu”, po czym mówisz: „Tak, panie, jestem”? 

- Zawsze, kiedy gubię się w myślach – odpowiedział im – muszę pamiętać o tym, aby być czujnym, dlatego wołam sam siebie po imieniu: „Bokudżu”. Kiedy mówię: „Bokudżu”, a potem: „Tak, panie, jestem”, myślenie i niepokój znikają. 

Przez ostatnie 2 albo 3 lata swojego życia Bokudżu już nie zawołał: ‘Bokudżu” i nie odpowiadał: „Tak, panie, jestem”. 

środa, 25 stycznia 2023

Kwiaty na głowie

Wyszłam na powierzchnię . Miałam głęboki kryzys wewnętrzny na przełomie roku. Zapadłam się w ciemną dziurę bez dna. Ciemność i głucha cisza pokryła moją psychikę grubym kożuchem. Zapadłam w nerwowy letarg , który mnie obezwładnił i sponiewierał. A potem przyszła inność , gdzieś wewnątrz mnie zaczęła się tlić inna jakość własnej mnie, jak rozniecanie z mozołem ognia na ciemnym ugorze. Twarz oświetliło światło bez źródła a ja niczym ziarno tkwiące w uśpieniu w ciemnej ziemi zaczęłam nieśmiało wznosić się ku przyszłości. Tam gdzie nadzieja poranka i lepszego życia. Tam gdzie nie biczuję się negatywnymi myślami i nie upatruję w sobie ofiary. Teraz staję pewnie na nogach,  gdy nadzieja otula mnie na odnalezienie prawdziwości tego co jest. Jest dobrze. W podzięce za to co mam stoję w oknie i obserwuję świat kiedy i on tak jak ja obudzi się do życia jak co roku. Żyję tym i tym co nadejdzie.

poniedziałek, 23 stycznia 2023

6 lat

Lin Chi stał się oświecony, kiedy siedział na werandzie mistrza, a mistrz po prostu wszedł i się roześmiał. Spojrzał na Lin chi- w jego oczy – i roześmiał się na całe gardło. Lin Chi zaczął się śmiać, pokłonił się i odszedł. Ale czekał 6 lat, ta weranda była jego mieszkaniem przez 6 lat. 

Mistrz przychodził dzień w dzień, miesiąc w miesiąc i nawet na niego nie spojrzał. Lin Chi czekał. Po dwóch latach mistrz spojrzał na niego po raz pierwszy. Potem minęły dwa kolejne lata i po raz pierwszy mistrz go poklepał. Lin Chi czekał i czekał. Po sześciu latach mistrz po prostu przyszedł , spojrzał w oczy Lin Chi , a Lin Chi musiał wykonywać ta technikę: „Słuchaj kiedy jest przekazywana ostateczna mistyczna nauka. Oczy nieruchome, nie mrugaj, natychmiast stań się absolutnie wolny.” 

poniedziałek, 2 stycznia 2023

Odlud

 Jestem odludem. Najlepiej mi samej ze sobą. Czy to egoizm ? Wiecznie w jakieś psychicznej wędrówce nie wiadomo dokąd. Wiecznie żyjąc tak, jakby chodzić w spodniach na lewej stronie. Poszukując czegoś, kogoś, może siebie samej. Nie pasującej tu - będąc jedynie przelotem w podróży do domu. Nie przywiązuję się do nikogo i niczego. Jakby to nie miało znaczenia. Rodzina jest doświadczaniem życia i wzajemnych relacji. 

Czasem siadam w swoim bujanym fotelu i patrzę na domowników. Kim są i co tu robią, czego mam się od nich nauczyć. Nie powinnam tu być. Nie powinnam być w ogóle. Gdy raz doświadczyłam bycia samą świadomością bez kształtu i miejsca ciało fizyczne jest cierpieniem... Jest klatką , które mnie ogranicza i sprowadza do funkcjonowania w tej ziemskiej przestrzeni. Jak bardzo przywiązujemy się do tego kim jesteśmy i co mamy. 

Drukuj